Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 2 czerwca 2013

-Nie sądziłem, że jeszcze się kiedyś spotkamy-A ja miałam nadzieję, że się więcej nie spotkamy.


Poniedziałek, świadomość siedzenia w szkole, przez cały dzień, dobijał mnie jeszcze bardziej, niż to, że będę musiała jechać z Taylor do studia, ponieważ nagrywa nowe piosenki. Nie mogłam narzekać, miałam pełną i normalną rodzinę. Młodszą siostrę, i cudownego psa. Wstałam, sprawdziłam pogodę na telefonie, miało być ciepło. Poszłam pod prysznic ubrałam się http://allani.pl/zestaw/788045 i zeszłam na dół. Przy stole zobaczyłam mamę i Kelsy. Domyśliłam się, że tata pewnie musiał pojechać dzisiaj szybciej do pracy. 
-Hej – Przywitałam się z Uśmiechem na twarzy. 
-Sell, zawieziesz dzisiaj Kesly do przedszkola.
-Jasne – Podeszłam do blatu i wzięłam Jabłko. – Ale jeśli mamy jechać, to młoda zbieraj się, czekam na ciebie w samochodzie.
-Dobrze – Wstała i poszła po swoją małą torbę.
-Pa mamuś, do zobaczenia. ·
-Pa dziewczynki.- Uśmiechnęła się i po czym rozeszłyśmy się w różne strony.·
Wsiadłyśmy do auta http://www.motofilm.pl/2012/05/25/bmw-serii-7-2013-po-facelifcie-z-nowym-30-l-dieslem/?pid=42151 i ruszyłyśmy w stronę przedszkola. Po chwili byłyśmy już na miejscu, postanowiłam odprowadzić Kelsy pod salę. Pomogłam jej przebrać buty i poczekałam aż wejdzie. Gdy wychodziłam, krzyknęłam, że po nią przyjadę. Byłam już w drzwiach, kiedy wpadałam na kogoś, przez co wysypało mi się wszystko z torebki. Próbowałam pozbierać wszystko szybko, lecz moje dłonie i osoby, przez która upadłam się spotkały. W końcu wszystko włożyłam, i wstałam. To, co zobaczyłam, myślałam, że mi się śniło. Stałam naprzeciwko Justina Biebera, a już myślałam, że poniedziałek, gorszy być nie może. 
-Uważaj jak chodzisz – Spojrzałam się na niego, uśmiechnął się, pokazując szereg białych zębów.
-Będę pamiętał. –Spojrzałam w dół, a obok niego stała, słodka dziewczynka, chyba jego siostra.
Nawet nie wiem, kiedy, ale szybko wyszłam z pomieszczenia kierując się w stronę auta. Podjechałam pod szkołę, dzień, jak co dzień, każdy przyjeżdża z nadzieją szybkiego odjazdu. Po około 5 minutach znajdowałam się już w szkole, podeszłam do swojej szafki, a tam czekała na mnie Taylor. 
-Jak ja nie lubię Poniedziałków, – Gdy wypowiadałam każde słowo Tay się śmiała
 -Miłe przywitanie, też się cieszę, że cię widzę – Ucałowała mój policzek i obie zaczęłyśmy się śmiać· -Tay, słyszałaś coś, o tym, że do naszej szkoły dochodzą nowi – Spojrzałam na nią, a ona nadal na twarzy miała uśmiech?·
-Coś tam słyszałam, i wiem tylko, że, będzie to dwóch chłopaków, jeden będzie chodził do twojej, a drugi do mojej klasy. – Uśmiechnęłam się do niej, a ona wiedziała, o co mi chodzi.
Pogadałyśmy jeszcze trochę, opowiedział jej zajście w przedszkolu i zadzwonił dzwonek. Każdy rozchodził się po klasach, a my powolnym krokiem zmierzałyśmy do sal, dzisiaj akurat miałyśmy obok siebie lekcje. Zauważyłam Panią Dyrektor, rozmawiającą z kimś. Obróciła się w naszą stronę i zaczęła nas wołać! 
-Selena i Taylor, proszę do mnie na chwilę podejść – Spojrzała na nas, tak, że odechciewało się żyć.
-Tak – Obie, powiedziałyśmy to równo, dopiero teraz zobaczyłam się śmiejących dwóch chłopaków. Jednego widziałam tylko w telewizji, ale to musiało być dawno, a drugi. Zaraz, zaraz, Drugi to był ten chłopak z przedszkola –„Bieber”. 
-Dziewczyny, to są nowi koledzy, którzy doszli do nas do szkoły. – Spojrzała na jej listę i od razu dokończyła. – Panno Swift, Ryan będzie chodził z tobą do klasy, zaprowadź go i oprowadź po szkole. –Znowu spojrzała się na listę i tak samo dokończyła. – Panno Gomez, Justin będzie z tobą chodził do klasy. Oprowadź go po szkole, z resztą nie muszę wam tłumaczyć. A teraz idźcie na lekcje. 
Poszła w innym kierunku niż my. Spojrzałam na Taylor i była tak samo zdezorientowana jak ja. Wiedziałam, że Justin pamięta mnie z przedszkola. Zapadła cisza, więc spróbowałam ją przełamać. 
-Dobra, no to tak. – Uśmiechnęłam się do Taylor, a ona do mnie. – Jestem Selena, mówcie mi Sell. –Podałam rękę Ryanowi i Justinowi.
Chwilę później każdy zrobił to samo, co ja. A potem kierowaliśmy się do Sal. 
-Nie sądziłem, że jeszcze się kiedyś spotkamy – Mówił to śmiejąc się, a ja nie wiedziałam, z czego on się cieszy. 
-A ja miałam nadzieję, że się więcej nie spotkamy. – Uśmiechnęłam się chytrze, przeszłam obok niego, a ten złapał mój nadgarstek.
                                              _______________________________
No to mamy pierwszy rozdział :33 Tak wiem krótki, ale one takie będą. Chodź będą częściej !!
Mam nadzieję że się wam spodoba, w komentarzach możecie zostawiac linki do swoich blogów, na pewno tam zajrzę i pozostawię po sobie ślad w formie komentarza :DD

                                                            Ola *_* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz